Felietony

piątek, 2 grudnia 2011
Wypominki Tischnerowskie 2011
Zapraszamy na (organizowane przez nas) Wypominki Tischnerowskie, które ruszają już w sobotę, 3 grudnia! W programie m.in. debata "Kościół, demokracja konfilkt" i premiera spektaklu Artura "Barona" Więcka "Gdzie radość, tam cnota. Wariacje Tischnerowskie".
poniedziałek, 18 lipca 2011
Ruszyła akcja KSIĄŻKA CIESZY ! Ruszyła akcja KSIĄŻKA CIESZY !
Fundacja "Świat ma sens" obdarowuje młodzież książkami. O akcji przeczytasz na portalu Polskamasens.pl
czwartek, 30 czerwca 2011
Polska ma sens! Polska ma sens!
Zapraszamy na portal pokazujący nasze jasne oblicze.
piątek, 27 maja 2011
Polecamy album Silka! Polecamy album Silka!
Słuchaliśmy debiutanckiego albumu Silka i jest znakomity!!! O artyście poczytacie na naszej żółtej trasie muzycznej, ale już niebawem na pewno wskoczy na czerwoną!
czwartek, 19 maja 2011
An On Bast!!! An On Bast!!!
Prezentujemy kolejne odkrycie muzyczne czyli An On Bast - znakomitą artystkę muzyki elektronicznej. Szukajcie An On Bast na wszystkich ważnych festiwalach muzycznych, także poza krajem!
środa, 16 lutego 2011
KONKURS! "Kultura ma Sens"
Fundacja "Świat ma Sens" oraz Bereś & Baron Media Productions ogłaszają nieustający konkurs "Kultura ma Sens". Zapraszamy do zapoznania się z regulaminem.
 
Radio Roxy Kultura - Telewizja Polska SA
poniedziałek, 24 października 2011
Tak uwodzą Poluzjanci
Joanna Podsadecka
Gdy na polskim rynku roi się od natrętnie lansowanych produktów muzykopodobnych, oni przypominają, że to z dala od obliczonego na szybki zysk, efekciarstwa i muzycznych kompromisów, rodzi się artystyczna wiarygodność.

Właśnie wydali album „Trzy metry ponad ziemią”. Zabierają nim tam, gdzie obiecują, a przy okazji zawstydzają dziesiątki hochsztaplerów, którzy wdzięczą się do nas z ekranów tv.

Grają muzykę z pogranicza funky, jazzu, etno, rocka i r&b. Funkcjonują poza mainstreamem. „Mała apokalipsa”, „Słodycz”, „Prosta piosenka” czy „Nie ma nas” to utwory, których darmo szukać na playlistach polskich stacji radiowych. Zespół zdobył rzeszę oddanych fanów bez medialnego wsparcia. W ostatnim czasie „Trzy metry ponad ziemią” były najczęściej kupowaną w przedsprzedaży płytą w sieci Empik.

„Wszędzie jesteśmy niezupełnie, wszystko robimy nie do końca”

Poluzjanci, choć istnieją i koncertują od kilkunastu lat, wydali wcześniej tylko dwie płyty: „Tak po prostu” (2000) i „Drugą płytę” (2010). Druga, podobnie jak najnowsza, wyszła w niezależnej wytwórni Penguin Records, należącej do Pauliny Przybysz (połowy duetu Sistars). Na pytanie, dlaczego po debiucie kazali czekać na kolejny album aż 10 lat, odpowiadali: „Bo ciąża słonia trwa prawie dwa lata. Serio. Ale za to efekty tej ciąży ludzie stawiają na półkach jako symbole szczęścia. A nikt jeszcze nie udowodnił, żeby słonie na szczęście stawiały na meblach małe ludziki. Proszę więc sobie wyobrazić stworzenie o sześciu, w porywach do siedmiu trąb i oto właśnie Poluzjanci. Trąby… Taki stwór, o tylu trąbach, musi chodzić, ze względu na budowę anatomiczną, w ciąży około dziewięciu lat. Ale jak już coś wyda na świat to ludzie postawią to na półce nie po to, żeby się kurzyło”. W tym czasie, jako kompozytorzy, producenci, muzycy sesyjni, Poluzjanci wzięli udział w nagraniu ponad 200 innych albumów. Od wydania „Drugiej płyty” minęło 1,5 roku, a w ręku trzymamy już trzeci krążek. Zaskakujący ruch.

Na nowej płycie kolejny raz udowadniają, że równie dobrze, jak w energetycznych kawałkach, czują się w nastrojowych balladach. I tak: „Galaktyczny” wzrusza, „Dwa na dwa” kołysze, „Wbrew sobie” ściska za gardło, a „Zamykam oczy” burzy spokój. O efekcie końcowym nie stanowią tylko wysmakowane kompozycje, ale i teksty „o czymś”. Ich autorem jest (jak zwykle) Janusz Onufrowicz, muzykę do większości utworów skomponował wokalista Kuba Badach.
Album przynosi historie o miłości i skutkach nie-miłości. Znalazło się tu miejsce na opowiedzenie o niechęci do pogoni za kolorowymi, ale jednak wydmuszkami, które podsuwa świat. „Uchlej się i puszczaj/ to jest styl/ Zabij gdy dowódca/ każe ci/ Gdy w to wątpię nagle/ słyszę, że/ To normalne/ przyzwyczaj się… (…) Zwariuj/ radzę ci/ żeby/ jakoś żyć/ Normalny/ już dziś/ jest tylko świr” – śpiewał na poprzedniej płycie Badach. Dziś Poluzjanci pytają: „Czego szczęście jest wynikiem? Czy wystarczy być trybikiem?” Nie przestają się dzielić obserwacjami: „Marzeń uczą nas reklamy/ Takie same wszyscy mamy”. I wyciągają wnioski: „Bo skoro wciąż/ się wyrwać w długą/ nam stąd myśli chcą/ To chyba znak/ że ten świat/ grubo gdzieś się myli”.



Na szczególną uwagę zasługuje lider zespołu, Kuba Badach. Mówi, że „jego świat rozsypałby się bez muzyki” i na każdym kroku podkreśla, że nie szuka taniej popularności. „Mam dwa wyjścia: albo podporządkować się trendom i zacząć robić muzykę, która jest do dupy albo robić swoje”. Jest piekielnie utalentowanym kompozytorem, a w dodatku wokalistą o hipnotyzującej barwie głosu. Ten, kto napisał, że to „najbardziej uznany w środowisku nieznany polski artysta”, trafił w dziesiątkę. Rozpoczynał karierę jako dwunastolatek – w towarzystwie gigantów sceny jazzowej Henryka Miśkiewicza i Zbigniewa Namysłowskiego nagrał pierwszą solową płytę z kompozycjami Wiesława Pieregorólki, do słów m.in. Jacka Cygana. Potem, z kolegami z Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach, założył Polucjantów vel Poluzjantów. Badach od lat współtworzy też quasi-jazzową grupę The Globetrotters, mającą na koncie kilka płyt anglojęzycznych. Przez parę lat koncertował z Kayah; grali m.in. w prestiżowym nowojorskim Lincoln Center; stworzyli poruszający duet „Najpiękniejsi”.

„Granice ciał to dla nich przeszłość, „ty i ja” zamienia się w jedno,
zwinięci razem wokół oddechu, tak święci w swoim grzechu…”


W 2009 r. wyszedł solowy album wokalisty Poluzjantów – „Obecny. Tribute to Andrzej Zaucha”. A była też współpraca z Ewą Bem, Anią Szarmach, Dorotą Miśkiewicz, Sistars…

„Nie musisz grać
przede mną nic
nie musisz brać
ze sobą bagażu:
szafy min
zbroi kpin
zapomnij
cały ten kobiecy kram
bez niczego
jak Bóg stworzył
tak dzisiaj do mnie przyjdź
ubrana tylko w blask”


Do niedawna liderem zespołu nie interesowały się portale plotkarskie. To się zmieniło, gdy zaczął spotykać się z Aleksandrą Kwaśniewską. Nie zmieniło się jednak to, że artysta konsekwentnie unika wypowiedzi na temat życia osobistego. Ma obsesję na punkcie prywatności – chce być znany wyłącznie z powodu swojej twórczości. Mówi: „Robienie kariery to nie jest to, czym chcę się zajmować. Ja chcę robić muzykę, nie karierę”.

„Marzeniem tym zaciągam się”

Członkowie zespołu powtarzają, że nie chcą grać koncertów z gatunku podłych. Chyba zdają sobie sprawę, że to solidne granie na żywo przysporzyło im zwolenników. Tych, którzy wciąż dopytują o płytę z zapisem koncertu akustycznego, z jakim kapela jeździła wiosną po Polsce. Zespół zdecydował, że nie da fanom długo czekać i zapowiada, że w przyszłym roku wyjdzie dvd z zapisem tych występów.
Fanów grupa ma zagorzałych. Brzmi jak truizm, ale jak inaczej określić ludzi, spotykających się na rozbudowanym forum entuzjastów poluzjantowego grania, którzy nie dość, że jeżdżą za zespołem po całej Polsce, kupując na jego występy nie tanie bilety; proszą wytwórnię o dotłoczenie debiutanckiego – dziś właściwie nieosiągalnego – albumu i robią to tak długo, aż dopną swego; to jeszcze, gdy ktoś wystawi go na licytację w serwisie aukcyjnym – nie pozwalają kupić go za mniej niż 300 zł? Wydawałoby się, że bez wsparcia mediów nie jest możliwe zbudowanie takiej pozycji na rynku. A jednak.

W głosie Badacha jest coś, czemu nie umiem nie wierzyć. Zarówno wtedy, gdy próbuje zrozumieć, co się stało: „W łazience wciąż jeszcze są zgliszcza.../ Kosmetyki twoje jak ślady wojen”, jak wtedy, gdy wyznaje: „odkrywam cię od nowa”, a zaraz potem prosi: „odkrywaj mnie bez obaw”. Z przyjemnością. I bez obaw.

Wasze komentarze